CMenu

oczytane

  • Zostań tutaj, mój bracie. Jeśli klacz wyczuje wilka, głośno zarży. Jeśli pójdę sam może nie narobi hałasu i zdołam zajrzeć przez okno. .

    - Pieśń wagancka Bandar-Logu. .

    Tybet nie lubi obcych .

    - Skąd ci to przyszło do głowy? - spytał z irytacją Marker. .

    - To niebezpieczne miejsce pracy. W ciągu ostatnich piętnastu lat stracili pięciu prawników. To nie jest dobra statystyka. .

  • Ledwie zdążyłem się rozpakować, gdy usłyszałem kroki na korytarzu. Pukanie do drzwi oznajmiło, że przyniesiono wannę dla lorda Złocistego. Dwaj chłopcy wnieśli ją do komnaty, a za nimi weszli trzej inni, niosąc wiadra z zimną i gorącą wodą. Oczekiwano, że zmieszam ją w odpowiednich proporcjach, zgodnie z upodobaniami lorda Złocistego. Potem przybył jeszcze jeden służący, niosąc tacę wonnych olejków do kąpieli, a później następny, ze stertą ręczników. Dwaj inni wnieśli malowany parawan, który miał osłonić go przed przeciągami, kiedy będzie zażywał kąpieli. Nie zawsze potrafiłem szybko ocenić takie niuanse, a mimo to zacząłem sobie uświadamiać, jak wysoką pozycję społeczną zajmował lord Złocisty. Witano go tutaj w sposób godny raczej członka królewskiego rodu, niż szlachcica bez włości i nazwiska. Najwidoczniej jego popularność na królewskim dworze znacznie przekraczała moje najśmielsze wyobrażenia. Zirytowało mnie to, że dotychczas nie zdawałem sobie z tego sprawy. Po chwili zrozumiałem powód tej irytacji. .

    Amerykanin usłuchał, a Palme bezszelestnie przesunął się krok w bok, nim schylił się po jego broń - na wypadek, gdyby Cottelowi przyszło do głowy zadać mu cios do tyłu kopniakiem wymierzon... [read more]

    - Nic mi nie jest, nic mi nie jest! - zapewniłem go, przekrzykując dzwonienie w uszach. Ślepun prychnął z obrzydzeniem na przykry zapach i nie podzieliwszy się ze mną nawet jedną myślą, wymaszerował z powrotem w noc. .

    Uporządkowałem myśli. Potrzebowałem jakiegoś schronienia, i to szybko. Wydawało mi się dość prawdopodobne, że kobieta i kot będą nieustannie szukać księcia. Może już go znaleźli. Popo... [read more]

    - Przykro mi – dodała Rachel. .

    Rachel Lane Porter”. - To będzie kiedyś nasze - powiedziała cicho Arles. - Kiedy przestanie istnieć Zgromadzenie i kiedy zginie Llyr. Będziemy wtedy mogli żyć na wolności, karczować lasy, b... [read more]

    W milczeniu skinął głową, a ja opowiadałem dalej. .

    Wszystko to było niezwykle ekscytujące, ale dowodziło jedynie, że istniała jakaś planeta. Nie stanowiło natomiast dowodu na to, że Charlie i Lunarianie z niej pochodzili. Ostatecznie fakt, że... [read more]

    - Ostatnia szansa - ostrzegłem go szorstko, wyjmując sztylet. Obserwowałem moje ręce, jakby należały do kogoś innego. Przyłożyłem koniec ostrza do jego policzka, tuż pod lewym okiem. Lekko nacisnąłem. Zacisnął powiekę, lecz obaj wiedzieliśmy, że to nic mu nie da. - Dokąd? .

    - To oryginalna pisownia - odparła Gwen. - Ale wymawia się to „Tolliver”.. - Co to za firma? - zapytał Bert Collins.. - Halam odszedł.. Nikogo więc nie zdziwiło, że Rohr i jego współpraco... [read more]


    Pages:   1 2 3 4 5 6 7